piątek, 20 października 2017

Lewis Carroll w pieluszkach


Można ubolewać nad adaptacjami powieści Carrolla dla najmłodszych czytelników. Ich autorzy upraszczają, degradują, nadużywają, nadinterpretują... czy też po prostu piszą zupełnie inną historię. Lamenty nad takim stanem rzeczy przeplatają się od czasu do czasu przez zamieszczane na blogu posty. Propozycja Wydawnictwa Format deklasuje jednak wszystkie te adaptacje. Chciałoby się napisać o niej... uproszczenie POZIOM HARD. 
Powieść Carrolla została tu bowiem streszczona w kilku... słowach-kluczach. Ale od początku. Propozycja wyszła w serii BabyLit book, na zachodnim rynku (wszak import to) hula już pięć lat. Można nią załatwić bardzo dużo: uczy kolorów, angielskich słówek, no i... zapoznaje z klasyką. Przynajmniej taki jest zamysł. Specyficzna to nauka, chociaż trudno odmówić twórcom serii pomysłu i  atrakcyjnej wizualnej strony. Ilustracje wykonała nowojorska artystka Alison Olivier. Oryginalne, geometryczne, estetyczne ilustracje utrzymane w bardzo żywych barwach powodują, że aż miło ogląda się tę twardo kartkową książeczkę. Ale też traktować ją należy jako kuriozum z Krainy Czarów rodem. Co też, ciesząc się jej obecnością w mojej kolekcji, czynię. 





wtorek, 3 października 2017

sobota, 23 września 2017

Żaby zamiast jeży


Wydawnictwo IBIS, seria: Kuferek baśni, tytuł: Alicja w Krainie Czarów. I to właściwie wszystko. Brak stopki redakcyjnej, brak nazwiska autora tekstu... Dużo braków, ale jedna pewność - tytuł winien brzmieć raczej: Alicja w krainie adaptacyjnego i edytorskiego koszmaru. Na szesnastu stroniczkach tej publikacji roi się bowiem od tak karygodnych błędów wszelkiego typu, że aż trudno uwierzyć, jak można było popełnić ich AŻ tyle. Ale od początku. 
Zaczyna się poprawnie - no, może z wyjątkiem małego szczegółu - Biały Królik nie miał parasolki! Alicja znudzona książką czytaną przez siostrę podąża za spóźnionym jegomościem i wpada prosto do króliczej nory. I tu następuje przedziwna kontaminacja dwóch odrębnych scen oryginału: fragmentu ze stolikiem w korytarzu oraz sceną w domu Białego Królika. Ale to jeszcze nic! Zmniejszona (cytuję: "maleńka jak laleczka") Alicja wydostaje się na zewnątrz i od razu spotyka się z Panem Gąsienicą. Pamiętajcie, jest malutka jak laleczka, Gąsienica wmawia jej, że nie może być człowiekiem, bo ludzie są wyżsi od niej, ale zaraz potem Alicja gryzie kawałek grzyba i zmniejsza się jeszcze bardziej, co przyjmuje z radością, bo wreszcie osiąga zwój zwyczajny rozmiar. Hm, bywa. Najlepszym zdarzają się pomyłki, wszak można naprawdę pogubić się w tych zmianach wzrostu Alicji. Sęk w tym, że dalej jest już tylko gorzej. I to naprawdę przestaje być śmiesznie. Scena szalonego podwieczorku jest tak okaleczona, że aż żal o niej pisać (przy stole siedzi - cytuję: "kilka dziwacznych osób", czas zatrzymuje się na godzinie... szóstej, a słynną zagadkę Kapelusznika zadaje Szarak bez Piątej Klepki). A co tam słychać u Królowej Kier? Jeże zdążyła zamienić na... żaby, które skaczą w najlepsze po polu gry. Ścina też głowy wszystkim ze zdwojonym impetem. Alicja natomiast zalicza jeszcze nieudaną scenę sądu. Wieczorem opowiada natomiast o swoim śnie siostrze, która proponuje jej, aby opowiedziała go kiedyś swoim dzieciom. A więc jednak ten nieszczęsny anonim kiedyś tam oryginał powieści czytał, skoro pamiętał o ostatniej scenie książki. Czytał jednak bardzo niedokładnie i przez to mamy kolejną pseudo-adaptację, która bezlitośnie kaleczy tę historię. Wiem, to tylko kropelka w morzu - to broszurkowe wydanie poszło w świat, ale rozejdzie się, poniszczy, za kilka lat nie będzie po nim śladu, ale kropla drąży skałę... A takich potworków wydawniczych jest niestety coraz więcej. O warstwie ilustracyjnej tym razem nawet nie napomknę. 




wtorek, 12 września 2017

środa, 16 sierpnia 2017

Alicjanofile spełniają marzenia...

...bo jak inaczej nazwać fakt, że Gminna Biblioteka Publiczna w Wiązowie stała się po remoncie prawdziwą Krainą Czarów? Wystrój biblioteki nawiązuje bowiem do powieści Carrolla. Ktoś to wspaniale wymyślił i z głową zrealizował. Można? Można! Oby więcej takich inicjatyw i więcej takich krain...
Warto zobaczyć fotografie z wnętrza biblioteki:
http://www.kultura-wiazow.pl/index.php/component/phocagallery/category/558-remont-biblioteki-2017

piątek, 11 sierpnia 2017

Biały Królik awansuje

Czy widzicie to co ja? Ten przepiękny wytłok na okładce? Tak, to Biały Królik z ilustracji Tenniela. I jedna z najpiękniejszych okładek, jaka trafiła do mojej kolekcji. Ale uwaga, uwaga. Nie jest to wydanie "Alicji w Krainie Czarów" (tym bardziej cieszy awans Białego Królika na okładce), ale obszerny zbiór wypisów literatury angielskiej dla dzieci pod nazwą "The children wonder book". Wydanie to pochodzi najpewniej z 1933 roku, niestety mój egzemplarz nie ma strony tytułowej, dlatego nie mogę podać niczego więcej.




Posiada natomiast piękną wyklejkę, na której nie ma co prawda żadnego motywu z Krainy Czarów, ale grzechem byłoby ją pominąć:




Co ciekawe, ilustracje z obszernych wypisów z książki Carrolla nie pochodzą z pierwszego wydania powieści, ale zostały stworzone najprawdopodobniej na potrzeby tego wydawnictwa. A więc tylko wytłoczony na okładce królik pochodzi od Tenniela.
A tak prezentują się wszystkie ilustracje w książce. Widać tu nieznaczne inspiracje Tennielem, ale są one bardzo dyskretne, sama zaś Alicja została przedstawiona jako dziewczyneczka z włoskami obciętymi na pieczarkę i - co najciekawsze - występuje tylko na trzech ilustracjach, i tylko na jednej widać jej śliczną twarzyczkę. Zawsze fascynuje mnie dobór ilustrowanych fragmentów i - tym samym - ich wartościowanie. W tym przypadku mamy do czynienia z ilustracjami do wielu mniej popularnych scen powieści, zwykle pomijanych przez ilustratorów. Najbardziej urzeka mnie jednak kształtny i sympatyczny Szalony Kapelusznik, nieco Tennielowski zasuszony dziadzio - jest właśnie taki, jaki być powinien. Warto zwrócić także uwagę na fizjonomię mocno podstarzałych kart do gry przemalowujących róże oraz wierny obraz Nibyżółwia z ogromnym ogonem. Ach! I jeszcze wyglansowane do połysku... buciki Białego Królika!
Naprawdę interesujący zestaw ilustracji. Po prostu piękna książka. 
Ciekawostką jest, że na e-bayu można kupić także wersję z okładką w czerwonym kolorze, z tym samym wytłokiem. Nie mam jednak pojęcia, czy różnią się tylko kolorem, czy czymś jeszcze.
























wtorek, 20 czerwca 2017

Spa z Alicją

Uwielbiam takie carrollowskie inspiracje, zwłaszcza jeśli są przemyślane i nieprzypadkowe. Z całą pewnością takim miejscem jest nałęczowski hotel 
"W Krainie Alicji". Warto wejść na stronę internetową:
Warto zobaczyć także profil facebookowy pełny odniesień, także graficznych, do Krainy Czarów:
Warto wreszcie zanurzyć się w ten magiczny świat. Tylko popatrzcie: