Tak, tak! Alicjanofile mają się z czego cieszyć!!!!!
To kolejne tłumaczenie "Alicji w Krainie Czarów" na polskim rynku.
A że uczynione w gwarze śląskiej, tym lepiej dla losów tej książki w Polsce. Gwara ta pokazała bowiem kolejne możliwości znaczeniowe zarówno oryginału, jak i... piękno i bogactwo naszego języka, a dwie tak odległe od siebie kultury połączyły się ze sobą tak, jak tylko w Krainie Czarów to możliwe...
"Tekst Przigód od Alicyje we kraju dziwów to je do wielu tłumaczów absolutny horror" - pisze w posłowiu tłumacz Grzegorz Kulik, który poradził sobie z tym horrorem fenomenalnie, z niebywałym wyczuciem oryginału, jego specyfiki i natury. Zrobił to też z niezaprzeczalnym talentem językowym. Stworzył prawdziwą perełkę, która kieruje dzieło Carrolla na kolejne interpretacyjne ścieżki. A to w tym wszystkim najpiękniejsze. Te ścieżki właśnie.
Specyfika gwary śląskiej, zarówno pod względem składniowym, jak i przede wszystkim leksykalnym, wzbogaciła "Krainę Czarów" o kolejne znaczeniowe związki, skojarzenia, czyniąc ją jednocześnie swojską i oswojoną mimo oczywistych trudności w lekturze tych wszystkich, którzy nie są Ślązakami (więc jednak dość sporej grupy Polaków). Bo to przecież trudna lektura, wymagająca wertowania zamieszczonego na końcu książki słownika, sprawdzania z oryginałem i tłumaczeniami. A więc fascynująca...
A teraz do rzeczy. Oto jak zostały przetłumaczone niektóre nazwy, określenia, a nawet imiona bohaterów:
Kraina Czarów - Kroj Dziwów;
Wyścig Kumotrów - wyścig o stołki;
Kot z Cheschire - Kot ś Miechowic;
Szalony Kapelusznik - Czopkorz;
Suseł - Orzesznica;
Królowa Kier - Królowo Herc;
przedmioty w opowieści Nibyżółwia (tutaj Niyżółwia):
chytanie; pichanie (kłucie); brzidowanie (brzydnięcie); obyjmowanie (obejmowanie); srożynie (srożenie); cielynie (cielenie - od cielić się); histeryjo antyczno i moderno; morzyka (połączenie morza i muzyki); rybowanie (od słowa rysować i ryba).
Ponadto kilka elementów fabuły uległo "spolszczeniu", zaczynając od znakomitego tłumaczenia określenia "Kot z Cheschire", który - jak autor przekładu tłumaczy w posłowiu - miał być pierwotnie Kotem ze Śmiechowic (mała wieś na Dolnym Śląsku), ale że tam akurat nie mówią w gwarze, mówią zaś w Miechowicach, został Kotem ś Miechowic (ależ znakomita gra słowna!).
Także w opowieści Myszy pojawia się wątek wkroczenia wojsk Napoleona na Śląsk.
Ze zmian fabularnych: kot z ogonowego wiersza staje się psem.
Autor przekładu bardzo kreatywnie wybrnął z wielu nieprzetłumaczalnych lub trudnych do przetłumaczenia fragmentów, tworząc nową jakość tekstu.
Przykładem jest słynna rozmowa o zabijaniu czasu:
"- Gdybyś znała Czas tak dobrze, jak ja go znam, nie mówiłabyś o marnotrawieniu go, ale Pana. (...)Przypuszczam, że nigdy nawet nie rozmawiałaś z Czasem!
- Być może nie - odpowiedziała ostrożnie Alicja - ale wiem, że muszę wybijać czas podczas muzyki."
(tłum. M. Słomczyński)
"- Jeźli byś znała Czas tak dobrze jak jo - pedzioł Czopkorz - to niy godoła byś o traceniu go. To niy on. To Oni. (...) Pedzioł bych, że żeś ani nigdy z Czasym nie godała!
- Może niy - odpowiedziała Alicyjo pozornie - ale wiym, że musza pobić czas na WF-ie."
albo:
"...co się zaczyna na M, mysie-pułapki, miesiąc, mądrość i mnóstwo... wiesz, że mówisz czasem: "mam mnóstwo czegoś"... ale czy widziałaś kiedykolwiek coś takiego jak namalowane mnóstwo?"
(tłum. M. Słomczyński)
"...co się zaczyno na M, jak mysie paści [pułapki] i miesionczek, i myśl, i mhm... Wiycie, jak się godo "ja, mhm"... Widzieli żeście kiedyś coś takiego, jak nabrane mhm?"
Warto przytoczyć też fragment z rozmowy z Nibyżółwiem, którego odpowiednika na dobrą sprawę nie ma w powieści, a który stanowi oryginalne rozwiązanie tłumacza, znakomitą grę słowną i jednocześnie pewien skrót myślowy dla dłuższego fragmentu (u M. Słomczyńskiego rozmowa o piątkach).
"-To bez to one sie nazywajom lekcyje - prawioł Gryf - bo ś niymi każdy dzień jest lekcyj." Lekcyj oznacza lżejszy.
Można by takie przykłady wymieniać i wymieniać, ale już te trzy pokazują, z jak oryginalnym przekładem mamy do czynienia i jak bardzo gwara śląska, z całym "dobrodziejstwem inwentarza" narzuciła nie tylko sposób interpretacji, ale także nowe tropy znaczeniowe powieści.
A na koniec kilka słów, które wynotowałam sobie dla ciekawostki i chcę się nimi z Wami podzielić:
płaczki - łzy
myntopyrze - nietoperze
żywobycie - życie
papagaj - papuga
bombon - cukierek
srogość - wielkość
konski - kawałki
luft - powietrze
graczki - zabawy
bryle - okulary
rozsondek - wyrok
swaczyć - jeść podwieczorek
hut - kapelusz
papyndekel - tektura
śnik - sen
Przekład wydało śląskie wydawnictwo Silesia Progress w 2020 roku. Wykorzystano zarówno ilustracje Tenniela do pierwszego wydania, jak i kolorowe przeróbki z "The nursery Alice". Do książki dołączono płytę z czytanym tekstem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz