czwartek, 4 grudnia 2025

Cenne Krainy Czarów na wystawie w bibliotece!

 


W Bibliotece Publicznej m. st. Warszawy przy ul. Koszykowej można zobaczyć wspaniałą wystawę "Złoty wiek. Anglosaska klasyka ze zbiorów Muzeum Książki Dziecięcej". 
Na tej ciekawie zaaranżowanej i bardzo przemyślanej koncepcyjnie ekspozycji znajduje się - wśród wielu innych ważnych dla historii literatury dla dzieci angielskich książek - kilka wydań dzieła Lewisa Carrolla. 
Są tu m.in. pierwsze wydanie drugiej części (przetłumaczone jako "W zwierciadlanym domu"), a także przedwojenne wydanie "Ali w Krainie Czarów", które wyszło nakładem Gebethnera i Wolffa. 
I kilka innych wydawniczych perełek. Zresztą spójrzcie sami i biegnijcie na Koszykową, póki można zobaczyć tę zachwycającą ekspozycję!















niedziela, 19 października 2025

wtorek, 8 lipca 2025

Chińska Kraina Czarów


Pierwsze chińskie wydanie "Alicji w Krainie Czarów"  (choć tak naprawdę obu części powieści, co nie jest zaznaczone w tytule) w moich zbiorach. Czy pełnotekstowe - nie wiem i raczej się tego nie dowiem.

Za to zachwycające! Tekst poprzedzielany jest rytmicznie pełnostronicowymi, barwnymi ilustracjami, na których Kraina Czarów, pełna szczegółów i tonąca w najoryginalniejszych kwiatach, nie jest podobna do żadnej dotychczasowej Krainy Czarów w moich zbiorach. Właśnie wszechobecny (poza salą sądową) motyw kwiatów, tak pięknie zaakcentowany już na okładce w oryginalnym wianku Alicji, organizuje ten świat.

Można te ilustracje oglądać i oglądać, zachwycając się linią, barwą i... urodą Szalonego Kapelusznika! Choć podoba mi się też nie na żarty monumentalne, ogniste przedstawienie gryfa. To z pewnością jedno z piękniejszych wydań, jakie posiadam. Tylko ten ogon myszy jakiś taki skromny. I ciągnie się przez dwie strony. No i niby żółw - przedziwna hybryda niewiadomoczego w skorupie. Ale i w nim jest jakiś niezaprzeczalny styl i piękno.












poniedziałek, 2 czerwca 2025

Lubelska Kraina Czarów



Byłam! Byłam w tej cudownej lubelskiej Krainie Czarów! 

Festiwalowi Literatury i Rozwoju Dzieci w Lublinie, organizowanemu przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN, patronowała w tym roku litera C - a jak C, to wiadomo... Carroll (i Collodi do pary). I jeszcze Ciekawość - drugie imię książkowej Alicji. Toteż przestrzeń Ogrodu Saskiego przeistoczyła się w Krainę Czarów (i zabawek); przestrzeń kreatywną, pełną energii, niespodzianek, wydarzeń, instalacji i Alicjowych tropów.

Festiwal rozpoczęła debata "Twarze Alicji", w której wzięli udział: Przemysław Płoszczak - znawca, entuzjasta i popularyzator twórczości translatorskiej Antoniego Marianowicza, Maciej Madler - prezes Fundacji Olgi Siemaszkowej, połączony więzami rodzinnymi z mistrzynią polskiej ilustracji oraz pisząca te słowa. Debata połączona była z miniekspozycją prezentującą nie tylko ilustracje Olgi Siemaszko do tłumaczenia Marianowicza, ale także rękopisy tłumacza i kilka wydań baśni Carrolla z kolekcji autorki niniejszego bloga.







Nie był to jednak jedyny "Alicjowy" akcent - program festiwalu wypełniły tematyczne warsztaty (m.in. Kapelusze Kapelusznika, Podróże z Alicją), a także gra terenowa Śladami Alicji.  Atrakcje rodem z Krainy Czarów czekały także w przestrzeni ogrodu. Tylko popatrzcie, co wyczarowali fantastyczni organizatorzy festiwalu.

Na pergoli zainstalowane zostały wielkoformatowe karty z labiryntowej książki "Alice in Wonderland. A puzzle aventure" autorstwa polskiej graficzki Aleksandry Artymowskiej. Muszę przyznać, że nie wszystkie zagadki były łatwe do rozwiązania:
 




Dwie plansze zostały także z skomponowane z krzakiem róż. Jak w prawdziwej Krainie Czarów (jak ja kocham takie korespondencje światów!).


Pracami Aleksandry Artymowskiej inspirowane były także zachwycające instalacje. Trudne do sfotografowania, więc trzeba nieco uruchomić wyobraźnię, patrząc na ich fragmenty:
 










Była też koto-szafa z Krainy Czarów:



Najmłodsi mogli ożywić Krainę Czarów za pomocą magnesów:





Mogli także ułożyć megapuzzle:


Pomalować Ogród Wyobraźni:


I schować się w Króliczej Norze. A to akurat było najbardziej magiczne miejsce, w którym i ja spędziłam trochę czasu:










Równie zachwycająca okazała się Herbaciarnia u Kapelusznika, pełna ciekawych przedmiotów związanych z Krainą Czarów:



















A oto inne elementy scenografii:










A na koniec fotoreportażu crème de la crème tej szalonej Alicjowej uczty. KOROWÓD CZARÓW, który zaludniły także postaci z wiadomej nam krainy:
 





















To były fantastyczne dwa dni w prawdziwej Krainie Czarów. I festiwal, który udowodnił, że baśń Carrolla to źródło niekończącej się inspiracji. Trzeba tylko odważnie z niego zaczerpnąć.