sobota, 22 kwietnia 2017

Piękny Kapelusznik





Wydawnictwo Zielona Sowa wydało w tym roku powieść Carrolla w serii o dość niefortunnym tytule Literatura klasyczna. Powielono tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego, ilustracje zaś wykonała rodzima artystka - Agata Łuksza. I to jest pierwsza dobra wiadomość - wreszcie rodzime ilustracje w tym zalewie zagranicznych importów. A druga dobra wiadomość jest taka, że pojawiło się zupełnie przyzwoite edytorsko wydanie. 
Zresztą popatrzcie sami. Już sama okładka jest naprawdę stylowa i oryginalna. Wewnątrz również dominuje niebieski kolor, którym pisane są tytuły rozdziałów. Także zdobniki tekstu utrzymane są w tym odcieniu.


Ilustracje cechują się swoistą nowoczesnością i wykonania, i całej wizji Krainy Czarów. Nie są krzykliwe, nie są też przeładowane szczegółami - jednym słowem autorka nie wpadła w pułapkę, w którą wpada wielu ilustratorów, i nie próbowała "upchnąć" jak najwięcej atrybutów Krainy Czarów.




Natomiast to co ewidentnie nie udało się w tej publikacji, to kształt mysiego ogona, który nie przypomina samego siebie:


Poza tym ilustratorka pozostała wolna od wszelkich inspiracji. Jedynie Kot z Cheshire otrzymał disneyowskie barwy:


Za to, proszę Państwa! Jaka niespodzianka w przypadku Szalonego Kapelusznika, który stał się tutaj niczego sobie... młodzieńcem!



Muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba. Biedaczyna przedstawiany jest zwykle w następujący sposób: po pierwsze karykaturalnie, po drugie: jest albo starszym, zasuszonym dziadkiem (od Tennielowskiej wizji począwszy), albo puszystym i rubasznym wujaszkiem. Tymczasem kapelusznik Agaty Łukszy nie jest ani jednym, ani drugim! Jest pięknym młodzieńcem w przyodziewku z XIX w. 
Trzeba dodać, że ilustratorka podobnie przedstawiła Królową Kier - jako młodą, SZCZUPŁĄ i piękną kobietę:


Poradziła sobie także ciekawie z niby żółwiem, który ma - prawidłowo - łeb cielęcia, ale zachowuje przynależny żółwiom (i zupie żółwiowej) kolor:


Ilustracje w tym wydaniu są całostronicowe, natomiast początek każdego rozdziału zdobi motyw nawiązujący:


Urocze są także dyskretne ozdobniki numerów stron:



I właśnie dlatego podoba mi się to wydanie. Jest wyważone, niekrzykliwe, nowoczesne. A Kapelusznik deklasuje swoje pozostałe podobizny :-)

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Kapeluszniku a jak z tłumaczeniem? Jest godne uwagi, czy jednak są lepsze, wierniejsze oryginałowi? I zna Pan może "Alicje.." wydanwictwa Vasper? ;)

    OdpowiedzUsuń